Henryk Kuksz: Moje spotkania z „Hubalczykami”

Henryk Kuksz

Fragment wspomnień dawnego leśniczego Ogorzelca – Henryka Kuksza, żołnierza walczącego w czasie II wojny światowej w oddziałach Armii Krajowej, należącego do słynnego oddziału partyzanckiego Jędrusie:

„Pewnego wieczora w połowie grudnia 1939 roku siedziałem w gabinecie mego ojca, który przed kilkoma dniami powrócił z Warszawy, gdzie przeżył całe oblężenie. Ojciec mój był wspaniałym gawędziarzem, a o przeżyciach swych podczas oblężenia stolicy opowiadał mi wyjątkowo ciekawie.

Opowiadanie mojego ojca w pewnej chwili zostało przerwane donośnym odgłosem dzwonków (tj. janczarów) sanek, które podjechały pod ganek. Z sanek wyszedł nieznany mi postawny mężczyzna w średnim wieku o sprężystych ruchach sportowca lub wojskowego. Przybysz z miejsca cholernie mi się naraził nie podając mi ręki ani nie przedstawiając się. Poza tym był nieogolony, a może zapuszczał brodę. Zapytał mnie krótko: „Czy zastałem państwa Kukszów?”, kiwnąłem głową i zaprowadziłem go do mego ojca. Po chwili ojciec otworzył drzwi i poprosił matkę. Ja się w ogóle nie liczyłem, a ambicja szesnastoletniego chłopca została boleśnie urażona. Wobec powyższego wyszedłem na podwórko, aby od furmana, tajemniczego gościa, dowiedzieć się kto to jest. Niestety sanki zdążyły już odjechać. Przy kolacji z wielkim zdziwieniem zauważyłem, że gość odzywa się do mej matki po imieniu, a mama do niego Heniu. Z tego powodu wynikło nawet małe Qui pro quo, bo na początku sądziłem, że mama zwraca się do mnie, a nie do gościa. Kilkakrotnie później dopytywałem się rodziców kto to był, ale zawsze zasłaniali się przyobiecaną tajemnicą.

Rano obcego już nie zastałem, odwieziono go do majątku Planta położonego u stóp Gór Świętokrzyskich. Sprawa wyjaśniła się dopiero cztery lata później, gdy kuzyn mój Sławek Skotnicki zapytał mej matki, ciociu, czy to prawda, że gościł kiedyś u Was „Hubal”?, bo podobno jesteśmy z nim spokrewnieni?  Matka potwierdziła i powiedziała, że wpadł kiedyś na parę godzin jeszcze w 1939 roku. Wyjaśniła również, że to w zasadzie nie rodzina lecz dalekie powinowactwo dla niej i matki Sławka przez pradziadka Hieronima czy też Włodzimierza Lubienieckiego (…)”

Źródło: Kuksz H., ” Jędrusiowa Dola”, W-wa 1992 r., P.Z. „Polmark”, S. 30-31 (fragm.).

Facebook Comments

1 Comment to "Henryk Kuksz: Moje spotkania z „Hubalczykami”"

Comments are closed.