Pielgrzym USA na Ziemi Kamiennogórskiej

8DB5917F-0280-4E2A-8503-AF985F5D7580Dawno, dawno temu, kiedy świat był jeszcze nieodkryty — pełen nieprzetartych szlaków, pełen niezdobytych miejsc i punktów, żądni przygód ludzie, a nierzadko po prostu marzący o jego odkryciu i zdobywaniu, wypuszczali się w pełne przygód podróże po przeróżnych zakamarkach ziemskiego globu. Ich ciekawe wojaże kończyły się częstokroć zaskakującymi odkryciami. Jedną z takich podróży była pielgrzymka ambasadora USA po ziemi Śląska.

Tymi mniej więcej zdaniami mógłby rozpoczynać się wstęp do bajek dla dzieci opartych na scenariuszu stąd. Dzisiaj jednak zamiast historyjek dla dzieci, będzie historia dla dorosłych — historia, która jest aferą na 14 fajerek i jeszcze 10 i kolejne 100… — nadającą się na „nieziemski” scenariusz niejednego filmu.

Oto naszkicowana analiza motywacji na przykładzie tułaczki Johna Quincy Adamsa możliwa dzięki Polskiej Szkole Cybernetyki:

Jak wiemy, około 216 lat temu — 24.06.1804 — na wydawniczym rynku brytyjskim pojawia się publikacja pt. ‚Letters on Silesia’ — po naszemu „Listy o Śląsku”. Pozycja ukazuje się w wyniku lobbingu eleganckich, dystyngowanych panów w specyficznych strojach, proszących o wydrukowanie oraz rozpowszechnienie przygód Johna Quincy Adamsa, który przeżył wiele przygód podróżując po ówczesnym Śląsku. Cały zabieg jest w rzeczywistości częścią ukartowanej, skrupulatnie zaplanowanej mistyfikacji, w której celowo się nie mówi o przyczynach oraz celach tej romantycznej podróży.

John Quincy Adams jako posłaniec USA w trakcie swojej podróży zbiera tak naprawdę dane geograficzne, topograficzne, kartograficzne, gospodarcze, geologiczne i inne, po to aby jego ojczyzna mogła później wykorzystać je dla swoich wewnętrznych celów. Inteligentny wysłannik USA żeby zdobyć te dane stosuje nie tylko swój charakter, ale też różne zasady psychomanipulacji, których się nauczył. Robi to m.in. w ten sposób, że zachwala, podpuszcza, sugeruje i okłamuje napotkanych ludzi, że działa pod płaszczykiem chrześcijańskich idei — nagminnie czyta biblię — a tak naprawdę robi to tylko po to, aby osiągnąć cel, który mu przyświecał — zdobyć jak najszerszą wiedzę o Śląsku i jego zasobach — także tych ludzkich. Następnie za pomocą dostępnej ówcześnie technologii, za pomocą powszechnych środków przekazu regularnie przesyła te dane w formie listów do brata. Na wypadek gdyby został zdemaskowany jako agent to przynajmniej część listów — część uzyskanych informacji trafiłaby do jego ojczyzny. Co ciekawe, zwiadowca przemilcza w swoich tajnych raportach pewne odwiedzone miejsca. Co John Quincy Adams robił na trasie Kowary-Kamienna Góra ujawniono w druku tylko w niewielkich i do tego zupełnie nieistotnych fragmentach. Kto wie, dlaczego nie wydaje się na papierze informacji, że zaglądał do kopalni w ówczesnym Leszczyńcu? Ja wiem.

Wgłębiając się jeszcze dalej w osobę Johna Quincy Adamsa trzeba powiedzieć, że jest on od najmłodszych lat pod protektoratem tajnych bractw, które rozpoznawszy jego talenty, robią wszystko, aby go otoczyć opieką i aby go przejąć dla swoich celów — wyszkolić na silnego polityka, w jak najwyższym stopniu lojalnego. Początkowo dostaje on wsparcie w edukacji — fundowano mu np. cyrkle którymi uczył się kreślić kółka, podsuwano mu mistrzów, którzy mięli nad nim czujne oko, dawano stypendia, itd. Później, gdy był dobrze wyedukowany zaczęto wdrażać go w praktyki gnozy oraz różnych ćwiczeń, by hartował ducha — wszystko niby w imię boże. Kolejnym etapem było wysyłanie go w zagraniczne podróże w roli zwiadowcy, który miał rozpoznawać, infiltrować, wykradać informacje, przekazywać je swoim mocodawcom, którzy chcieliby bez końca wykorzystywać Europę ile się da, zwodzić ją — wprowadzać w stan wojny. Z czasem zrozumieli jednak, że ich wywiad nie jest wcale najlepszy na świecie, a ich bestialski algorytm zawodzi, bo choć zdobędą wszystko, to jednego nie dosięgną — nie dosięgną ducha pewnego rodu, który żyje sobie:

pod górami

nad lasami

legendami

nie z książkami

nie z tekstami

lecz Słowami!

Artykuł powstał m.in. dzięki Mazurowi:

Facebook Comments

Comments are closed.