Ochotnicza straż pożarna z Leszczyńca

Prezentujemy wspomnienia Alfreda Franza o ochotniczej straży pożarnej, która działała na terenie Leszczyńca do 1945 r.:

Już przed założeniem ochotniczej straży pożarnej działały na terenach gmin pomoce gaśnicze. W przypadku pożaru stano w wężyku i podawano sobie z ręki do ręki skórzane pojemniki napełnione wodą aż do źródła pożaru. Brali udział w tym mężczyźni i kobiety w każdym wieku. Ponadto w każdym domu znajdowały się pogrzebacze, które służyły do przewracania resztek spalonych murów.

Tak samo było też w naszej ojczystej gminie – Leszczyńcu (Haselbach), do chwili gdy w 1902 r. gmina zakupiła pierwszą ręcznie obsługiwaną sikawkę, będącą w użyciu do 1945 r. W roku 1904 założono ochotniczą straż pożarną w Leszczyńcu. Niestety wszystkie zapisy  (red. – na ten temat) przepadły, tak więc sprawozdanie nt. naszej straży pożarnej można odtworzyć tylko ze wspomnień najstarszych osób oraz ich wiedzy i przeżyć. Pierwszym dowodzącym strażą był Pan Hermann Fleischer. Po nim zaś Pan Heinrich Lorenz, który prowadził ją skrupulatnie, we wzorowy sposób i niezawodnie, ale jednocześnie ze srogością aż do 1923/24 roku. Pod jego zarządem zbudowany został nowy budynek z urządzeniami. Później zrobiono wiele w zakresie wyposażenia, m.in. wprowadzono mundury, podnośniki, drabiny strażackie, (…) i za każdym razem nowe węże, tak że gmina była dla ofiar dobrze działająca strażą pożarną. Przy boku pierwszego mistrza pożarnictwa Lorenzie stali dobrzy, niezawodni współpracownicy, m.in. Josef i Rudolf Utzt i wielu innych. Pierwsza wojna światowa przyniosła duże braki w straży pożarnej, wielu kolegów nie wróciło do ojczyzny, dlatego musiano zacząć (red. – po jej zakończeniu) odbudowę straży.

Po tym jak Pan Heinrich Lorenz ze względu na swój wiek przestał prowadzić straż, przejął kierownictwo nad nią Pan Gustav Drescher (pierwszy mistrz pożarnictwa). Ze szczególnym koleżeństwem, szczerością i zrozumieniem dla każdego z kolegów prowadził on tutejszą straż do roku 1935. U jego boku stał zawsze jako drugi mistrz pożarnictwa Gustav Berg. Wszyscy do teraz wymienieni zarządcy straży spoczywają już od długiego czasu pod zimną ziemią.

Jednak o ich niestrudzonych spełnianych obowiązkach myślą jeszcze żyjący koledzy.

Gustav Berg jako drugi mistrz pożarnictwa przejął kierownicwto nad strażą. Do pozostającego jeszcze we wspomnieniach oddziału straży należeli: Bürgel Wilhelm, Finke Hermann, Drescher Heinrich, Tschersich Hermann, Lobenstein Hermann, König Georg.

Miłość do straży okazywał nasz zawsze wysoko ceniony Pan doktor medycyny Otto Kramer, który spośród strażaków utworzył załogę medyczną. Poprzez wieczorne ćwiczenia kolegów ze straży pożarnych z Ogorzelca (Dittersbach städt.), Szarocina (Pfaffendorf) i Pisarzowic (Schreibendorf) założono Zespół Pierwszej Pomocy. Gmina zakupiła dwie pary noszy i materiały opatrunkowe. W licznych przypadkach poszkodowanym można było już przed przybyciem lekarza albo zaraz po jego przybyciu szybko udzielić pomocy. Wielu chorych z Leszczyńca i pobliskich wiosek było wówczas przy użyciu noszy, a następnie koleją przewożonych do szpitala w Kowarach (Schmiedeberg) lub w Kamiennej Górze (Landeshut). W dzień i w nocy stali do dyspozycji pomocnicy. W skład leszczynieckiej załogi medycznej wchodzili koledzy: Finke Hermann, Fiebig Gustav, Fichtner Willi, Franz Alfred, Rieber Hermann, Pohl Fritz, Scholz Gustav.

Po odstąpieniu Gustava Dreschera ze stanowiska mistrza pożarnictwa zajął jego miejsce Pan Wilhelm Bürgel, który prowadził straż w tym samym duchu. Następnie przejściowo strażą dowodzili koledzy: Künzel Felix, König Georg, Friebe Wilhelm. Niestety druga wojna światowa ponownie rozdzieliła ich służbę.

Ochotnicza straż pożarna z Leszczyńca świętowała 4 sierpnia 1929 r. swoje 25-lecie. Poniższe zdjęcie upamiętnia ten dzień. Niestety ponad 20-tu szanowanych strażaków zmarło, głównie poległo lub zaginęło w wojnie. Chcemy im dzisiaj złożyć cześć i podziękowanie zgodnie z mottem strażackim "Gott zur Ehr' dem Nächsten zur Wehr" ("Bogu na chwałę, bliźniemu na obronę").

(…) – tekst ucięty… fabryki porcelany w Leszczyńcu w październiku 1917 r. Rozżarzony deszcz iskier i jednoczesna zamieć śnieżna przeciągały się przez łąki aż do letniska młodzieżowego. To wszystko utrudniało zwalczanie pożaru, ponieważ ogień rozniósł się na drewniane konstrukcje, regały i magazyny z węglem. Poza pożarem w miejscowości i okolicach był również jeden duży pożar, który wybuchł 29 sierpnia 1929 r. w Szarocinie (Pfaffendorf) – spłonęła tkalnia. Zawsze do dyspozycji stała straż i mogła energicznie zwalczać pożary. Wielokrotnie otrzymała premię za szybką reakcję.

W wyniku wypędzeń z ojczyzny jest to tylko kawałek wspomnień z groźnych ale i wesołych chwil.

————————————————————————–

Powyższe zdjęcie wykonano przed karczmą sądową (Gerichtskretscham) w Leszczyńcu , będącą przed wojną w rękach rodziny Rummler. Na zdjęciu widoczna również reklama znanego piwa – Namslauer Bier.

Źródło: Tłumaczenie z oryginału: "Schlesischer Gebirgsbote. Zeitschrift der Heimatvertriebenen aus dem Osten des Riesengebirges", Herausgeber: Edelhard Rock, 334 Wolfenbüttel. Postfach 468, Nr 18 (20. Juni 1962).

Facebook Comments

Comments are closed.