Tuż po zakończeniu II wojny światowej w Leszczyńcu zamieszkał Rajmund Paprzyca Niwiński, porucznik Armii Krajowej, odznaczony Orderem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Partyzanckim. Znany jako „człowiek z żelaza”, gdyż pod pseudonimem artystycznym Rajmundo Aldini przez 20 lat objeżdżał kraj z pokazami siły. Potrafił m.in. prostować podkowy, czy podnosić szynę z uwieszonymi 20 mężczyznami.
Rajmund Paprzyca Niwiński urodził się w 1914 roku i do czasu wybuchu II wojny światowej mieszkał najpierw w Kielcach, a następnie w Zawierciu. Już wówczas zajmował się trenowaniem sportów siłowych i wykazywał się ogromną siła. Gdy 1 września 1939 roku wybuchła wojna najpierw walczył w kampanii wrześniowej, a w listopadzie 1939 roku trafił do oddziału słynnego majora Henryka Dobrzańskiego (ps. Hubal). Następnie walczył w oddziale Socjalistycznej Organizacji Bojowej (podlegała Armii Krajowej) dowodzonym przez Kazimierza Aleksandrowicza ps. „Huragan”, który operował w powiecie radomskim. Później walczył w oddziale AK „Maryśka” Pionki, a następnie do 5 maja 1945 roku w oddziale AK kapitana Władysława Molendy ps. „Grab”. Podczas całej służby był dwukrotnie ranny, a za zasługi został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari kl. V, Krzyżem Walecznych i srebrnym Krzyżem Zasługi.
Po zakończeniu swojej służby wojskowej postanowił wraz z żoną i dziećmi wyjechać na tzw. Ziemie Odzyskane i wtedy jego losy splotły się z Leszczyńcem. Przez 5 lat razem z małżonką zdążyli odrestaurować gospodarstwo rolne, otrzymane od gminy na własność, ale już w roku 1950 kazano im się wynosić, bo Rajmund, jako oficer AK, został uznany za wroga Polski Ludowej. Małżeństwo Niwińscy przenieśli się do PGR-u w Czarnym Borze, gdzie Rajmund został kierownikiem tuczarni. Co jakiś czas dostawał wezwanie do Urzędu Bezpieczeństwa na przesłuchanie. W końcu żona nie wytrzymała tej presji i popełniła samobójstwo, osierocając pięcioro dzieci. Rajmund przeniósł się do miasteczka Boguszowo (dzisiaj Boguszów-Gorce), ale już w kilka miesięcy później miejscowe władze zorganizowały na niego nagonkę za przynależność do AK, co skutkowało zwolnieniem go z pracy. W krótkim czasie pieniądze rozeszły się i przed młodym ojcem oraz piątką dzieci stanęło widmo głodu, bo nigdzie nie było dla Niwińskiego pracy. Dramatyczna sytuacja spowodowała głęboką depresję u Rajmunda. Zaczął przemyśliwać o zbiorowym samobójstwie, którego ofiarą miały być najpierw dzieci, a na końcu on sam. Polityczne zaszczucie było tak silne, że nie potrafił dać sobie z nim rady. Oczywiście klimat ten wywołali sami ubecy, z reguły dawni fornale i męty społeczne, którzy nie mogli zaakceptować inteligenta – AK-owca na swoim terenie. Do tak makabrycznej decyzji było już coraz bliżej, bo w końcu doszło już do tego, że na widok Niwińskiego ludzie odwracali się tyłem. I nagle stało się coś, co zupełnie zmieniło jego życie.
O dalszych losach „człowieka z żelaza”, który do końca swojego życia (zm. 1995 roku) mieszkał w Boguszowie-Gorce, możecie przeczytać tutaj.

Pan Rajmund opisał swoje życie w książce pod tytułem „Nigdy nie dałem kopnąć się w … : opowiadania najsilniejszego człowieka w Polsce.”, która w 1993 roku została wydana w Opolu.
Źródła:
– www.okiemjadwigi.pl/moj-przyjaciel-rajmund-%E2%80%93czlowiek-z-zelaza/
– www.kif.pl/www/archiwum/czlowiek-z-zelaza/
– www.kozienice.dt.pl/infopage.php?id=808
– wikipedia
PS. Dziekuję Panu Rafałowi Czernidze, od którego otrzymałem informację o tak ciekawej, barwnej i zasłużonej dla ojczyzny osobie, która przez jakiś czas mieszkała w naszej okolicy.




Facebook Comments